Poza osobistym służącym, którego miesięczne wynagrodzenie wynosiło około trzydziestu marek, rząd przydzielił mi jednego żołnierza jako gońca oraz parobka do koni. Odkąd zacząłem pracować w Norbulingce mogłem stale jeździć na jednym z wierzchowców ze stajni Dalajlamy. Początkowo miał to być codziennie inny koń, ponieważ koniuszy musiał bardzo uważać, aby ich nie przemęczać. W sytuacji, gdyby któryś z wierzchowców stracił na wadze - koniuszemu groziło natychmiastowe zwolnienie ze służby. Dla mnie jednak te ciągłe zmiany konia były dość nieprzyjemne. Zwierzęta, przyzwyczajone do spokojnego życia na pięknych łąkach Norbulingki, płoszyły się co chwila w wąskich i ruchliwych ulicach miasta. W końcu oddano do mojej dyspozycji trzy konie i pozwolono mi dosiadać każdego z nich przez cały tydzień. Dzięki temu mogliśmy się trochę do siebie przyzwyczaić. Wierzchowce - jak wszelka własność dalajlamy - miały żółtą uprząż. Teoretycznie mógłbym na tych koniach noszących barwy Boskiego Króla wjechać aż do Potali lub zrobić rundę na Parkhorze o takiej porze, kiedy było to zabronione nawet ministrom. .

DeVasher, szef ochrony, zajmował największe z małych biur. Wiszący na nagiej ścianie dyplom identyfikował go jako detektywa, mającego za sobą trzydzieści lat ofiarnej i nienagannej służby w nowoorleańskiej policji. Krępej budowy, z lekko rysującym się brzuchem, miał potężne ramiona, równie potężną klatkę piersiową i wielką, idealnie okrągłą głowę - uśmiech niezwykle rzadko pojawiał się na jego twarzy. Pofałdowana koszula była rozpięta przy kołnierzyku, co pozwalało swobodnie zwisać wydętej szyi. Szeroki krawat z poliestru wisiał na wieszaku wraz z mocno znoszoną bluzą.. Hunnar i Balavere też tam byli. Przysłuchiwali się temu wszystkiemu spokojnie, z wielką godnością i zachowaniem form towarzyskich. Kiedy jednak jego wysokość skończył, tak go obsobaczyli, że wióry musiały lecieć z jego przodków do czterdziestu pokoleń w tył! Wtedy ja zwróciłem mu uwagę, że jak tylko zostaniemy dostarczeni żywi, zdrowi i stosunkowo mało zamarznięci na Wyspę Asurdun, statek stanie się własnością marynarki sofoldyjskiej. Udało mu się przeoczyć ten drobiazg w swoim biadoleniu.. Marygay skinęła głową.. - Eumajosie - rzekłam - bliski jest czas, gdy będziesz zadawał twarde ciosy, jakimi się chlubisz. Musisz być jednak ostrożny jak czajka i posłuszny jak twój własny pies. Książę Klitoneos i ja zamierzamy podjąć walkę dla pomszczenia całego bezprawia wobec nas, począwszy od zabójstwa naszego brata Laodamasa - a skończywszy na zamordowaniu naszego ukochanego wujaszka. Królewskie siły poprowadzi obecny tu pan Ajton, mój krewny ze strony matki, którego przysłałam tu do ciebie w przebraniu w tym właśnie celu.... . Uniosłem swój.. - Zbudź się!. Mikrobus kierował się na północ. Przejeżdżał przez dzielnice, które Bill znał dobrze i czuł się coraz bezpieczniej w miarę, jak oddalali się od burzliwego południa miasta.. Pocałował mnie czule, uścisnął dłoń Ajtona i poszedł powiedzieć Eumajosowi, że ze względów bezpieczeństwa pozostanę w jego chacie i nikt oprócz domowników nie śmie wiedzieć o mojej tu obecności..